sem

RSS
poniedziałek, 15 lutego 2010

Słowa zawinięte jak klucz wiolinowy
Jestem równie pokręcony i mam na to sposoby
Gdzieś w środku mojej głowy tkwi rozwiązanie
Kluczem do niego jest rymów układanie
Myśl w mojej głowie jak pięciolinia faluje
Choć powieki mam ciężkie - dobrze się czuję
Dzięki bystrym zmysłom mam dostępne dane
Określam szukane i mam rozwiązanie
Czasem to myśli marzeniami ujarane
Chodzę jak pijany i obijam się o ścianę
Nie ma większego haju niż spełnione marzenia
Lepsza tylko perspektywa, że kolejne się spełnia
Choć wielu twierdziło, że mam najebane
Przybyłem, zamarzyłem i zrealizowałem
I byłem chochlikiem od przestawiania liter
Dobrze wiedziałem czego nie wspierać swym bitem
Nie odwracaj się to nie jazda figurowa
Życie nie polega na tym by twarz swoją chować
To opowieści zza magicznej kotary
Zobacz czary mary, czego nie powie Ci Twój stary
To zwiedzanie świata nocnym autobusem
Oto owca pełna siarki, Ty jesteś naiwnym smokiem
Zaraz zmykam stąd, niedługo wstaje dzień
Chochlicza czapa na łeb, ale nie myśl, że to zły sen
04:44, sem1988
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 listopada 2009

Ciągle wierzę w tych co nad prawym brzegiem
Wiem, że mają styl i ambicji potrzebę
Wiem  też, że mają niezłe umiejętności
Tylko czemu to wszystko rozchodzi się po kości?
To nie pstryczek w nos, nie to nie jest złośliwość
To troska by nie stracić tego co było naszą siłą
Zmarnować wspólną szkołę? Trzeba nie mieć sumienia
Tradycyjne korzenie i świeżość młodego pokolenia

Pamiętasz imprezy w aurorze, jadłodajni?
Moje stałe łącze było gorące niczym palnik
DJ Bigos zapodawał, a Ty żeś rozprowadzał
Inspiracji było multum, choć nie każdy się zgadzał
Nie wystarczało włączyć radio czy choćby metallicę
Bo wymagaliśmy więcej, kochaliśmy się w muzyce
Robiliśmy cuda, by brzęczała ta gitara
By mieć razem zespół każdy za młodu się najarał
By oddać co w sercu w tym pomagał ogrom dźwięków
Niepisany magister muzyki z warszawskiego saskersu
Ze słuchania walkmana magister kultury młodzieżowej
Cały jarmark muzyki europy środkowej

To coś więcej niż technika, to jak cecha charakteru
Zawsze niezwykłe pomysły, zawsze środkiem do celu
Poznałem różnych wielu ludzi robiących muzykę
Czegoś zawsze brakowało - co dokładnie nie uchwycę
Nie wiem chłopaki, może to po prostu sentyment
Mi się ciągle wydaje, że to uczucie prawdziwe
Ciągle mam w głowie wizję, jak chłopiec sobie marzę
Że możliwe rzeczy wielkie, niezły talent mamy w darze
Ile można by dobrego zrobić dla muzyki
Miano legendarnych by zyskały nasze płyty
To Ci kolesie mają coś, co daje im ponadprzeciętność
Ze stu takich samych płyt to ta ich będzie tą najlepszą

To tylko moja wizja z którą czuję się jak dziecko
Praga Południe Punk Show - pamiętasz nasze święto?
Na tym etapie ta impreza była sukcesem
Była rozwojem, ale i do trumny wiekiem
Owszem były przez moment - były chwile uniesione
Potem tak banalnie - każdy poszedł w swoją stronę
Dziś nie grają już oba zespoły
Dziś tak rzadko się widują grające w nich osoby
Jeden podjął temat, nawija na podkładzie
Drugi robi mu ten podkład - dobrze idzie im na razie
Obaj, Gocław, Saska Kępa, z koleżeńskiego kręgu
Nagrywa z nimi paru, ale coś nie mają sensu
Trzeci - dziewczynki i hotelik
Grochów ćwiczy mięśnie - imponuje wśród twardzieli
Lecz potrafi zagrać tak, że będziecie rozczuleni
Sympatyczna morda, marnuje ręce w swej kieszeni
Czwarty się otworzył, ciekaw jest różnorodności
Oby w ciągu nowych doznań nie zagubił tożsamości

Jedno jest pewne, każdy z nich poszedł dalej
Każdy w swoim świecie błyszczy jak diament
Bo każdy ma w sobie tchnienie, cień tamtych dni
Marzę o słońcu co odda pełen blask tamtych chwil
15:33, sem1988
Link Komentarze (1) »
środa, 02 września 2009

Czy jestes tu w ciemnych interesach?
Moze i nie, ale myslisz o stresach
Tyle sily poszlo by ten dzien zwyciezyc
Chcesz usiasc wygodnie i sie odprezyc
Chcesz usiasc i wozem sie bujac
W amerykanskim stylu po rejonie hulac
Chcesz odprezyc sie w najlepszym stylu
Tak jak nas ucza koledzy z Brooklynu
Jak sie odprezyc to oni wiedza
Spokojnie przeciez na Bronxie nie siedza
Strzelaniny, wymuszenia, rozboje, kradzieze
Po takim wysilku nie wystarczy polezec
Trzeba wziac wielka fure i sie rozjebac
Zatonac w fotelach i z piskiem odjechac
Z piskiem takim by slyszala cala ameryka
Sasiad z kompleksow wezwie mechanika
Posluchaj czlowieku, choc nie jestem w stanach
Latwiej wywolac ten klimat, niz wywolac szatana
Wozic sie jak grubas, ja dobrze znam to
Wystarczy miec troche oldschoolowe auto
Dobre auto i odpowiednie siedzisko
Sciskanie posladow popsuje wszystko
A przeciez chcesz zapomniec o problemach
Zapomnisz o wszystkim gdy usiadziesz w fotelach

Inter Brooklyn, Brooklyn, Brooklyn
Nie Groclin
Tylko Brooklyn, Brooklyn, Brooklyn
Inter Brooklyn, Brooklyn, Brooklyn
17:43, sem1988
Link Komentarze (3) »
wtorek, 10 lutego 2009

Tylko proszę Cię Janek, prosto stój!

Wygłaszasz poezję, na sali śmiech
Wkładasz w to serce, oni nie wiedzą co jest
To się powtarza i nic się nie zmienia
Nie marnuj już czasu, niech to zaczną doceniać
Czujesz tak mocno, masz w sobie głos
Nie staniesz prosto, nie wykrzyczysz go
Zobacz człowieku, ta świadomość to dar
Jest jeszcze chwila, zamień to w skarb

Tylko proszę Cię Janek, prosto stój!

Patrzę na Ciebie, wiem, że byś chciał
Pośród Tych drzew, byś jak wiatr wiał
Proste marzenie, by cieszyć się życiem
By wydać owoc, który będzie zachwytem
Między tryby maszyny czas włożyć klin
Wesprzeć świadomość ze wszystkich sił
Chorej codzienności nogę podstawić
To jedyny czas, by wszystko naprawić

Tylko proszę Cię Janek, prosto stój!
23:01, sem1988
Link Komentarze (5) »
sobota, 24 stycznia 2009

Pas! Ja! Pas! Ja!
Mo! Ty! Wac! Ja!

Patrz - jak wiele zmienia
Energia wrze i trzęsie się ziemia
Słuchaj - żyję w świecie pasji
Sam człowiek nie wie ile potrafi

Pas! Ja! Pas! Ja!
Mo! Ty! Wac! Ja!

Próbowałem coś sobie wmówić
Ale nie potrafię Tego nie lubić
Podświadomie coś mnie ciągnie
Rozwijam to co czuję dobrze

Pas! Ja! Pas! Ja!
Mo! Ty! Wac! Ja!

Jak na siłę pchasz się w lipę
Czuje Twoje ciało i odstawia kichę
Samo zakręca kurek z energią
Musisz to przeciąć, rozwiązanie jedno
Ja oddaję wszystko, serca nie skąpie
Dobrze to wiem, dlatego nie wątpię
Zmęczenie? Pieprzenie, patrz co robię
Oddechu tak mało, a ja nakręcony chodzę

Pas! Ja! Pas! Ja!
Mo! Ty! Wac! Ja!
00:36, sem1988
Link Komentarze (2) »
środa, 21 stycznia 2009

Jestem fanem moto i boli mnie to bardziej
Lubię cisnąć w pedał, ale tobą gardzę
W szaleństwie mam granice, no i nigdy alko
Bo jestem człowiekiem, a nie człowieka kalką
Łeb masz zalany, przez Ciebie ginie człowiek
Ty się dobrze bawisz, teraz za to odpowiedz
Nie umiesz się przyznać, zwalasz na kolegę
Gdzie się wychowałeś? Nie chcemy tu Ciebie

Najebany gnojku, gardzisz ludzkim życiem
Odebranie życia to najgorszy grzech
On nie żyje, a Ty jesteś wolny
To było morderstwo, nie chcemy takich jak Ty

Nie dość że pijany, to jeszcze brawurowy
Jeszcze szkoda, że samochód niekradziony
Gdyby się udało, szpanowałbyś kolegom
Teraz kulisz ogon i zwalasz na niego
Wszyscy lubimy w opór się bawić
To przegięcie śmiertelne kogokolwiek zabić
Blask w jego oczach na zawsze zgasł
Ciebie to wali, że on już nie ma szans
Nic Cię nie obchodzi, że zniszczyłeś ludziom życie
Teraz chuju łżesz, gdy jego matka płacze
Wiem jak moja płakałaby za mną
Za ten płacz, kurwa w piekle bym Cię zamknął

Najebany gnojku, gardzisz ludzkim życiem
Odebranie życia to najgorszy grzech
On nie żyje, a Ty jesteś wolny
To było morderstwo, nie chcemy takich jak Ty
01:24, sem1988
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 listopada 2008


DZIĘKÓWA DLA CHŁOPAKÓW

Na osiedlu jest taka salka
Tam chłopaki dają ostro po garkach
Wiesz jak to w życiu, problemów sporo
Grają mocno bo realia bolą
To ostre granie w stylu ha-ce
Bywa różnie, ale chodzi o coś więcej
Dwa razy w tygodniu ze sobą razem
Co cieszy, a co boli jadą z przekazem

Wspólne chwile przy okazji próby
Odciągnęły w życiu nieraz od zguby
Muzyka to nośnik i dobry pretekst
Czasu mało, by coś dla siebie mieć
Przypierdolić mocno, wykrzyczeć z siebie
Pogadać jak jest - przed, po i w przerwie
Ta kooperacja to jest dla nas szansa
By poprawić to co spieprzone na maksa

Pieniądze - wiemy, szczęścia nie dają
To dobrzy ludzie w sobie je mają
Dobrzy ludzie, gdzie są, w ogóle byli?
Spotkali się w salce w jednej chwili
Mocna świadomość i mocne brzmienie
Pomocna dłoń takie mamy korzenie
Pomocne dusze, to jest najważniejsze
Techniczne wpadki pozostają śmieszne


PO CO TO OGLĄDASZ? (TV)

Siedzisz przed telewizorem sam w pokoju
Oddajesz się magii kolorów
To świat na pokaz, nic się za nim nie kryje
Toniesz w tym bagnie a to brudy czyjeś
Sztuczne problemy, ktoś wymyślił je w przerwie
Absurdalne rozwiązania, a Ty śledzisz to wiernie
Zrobić z siebie pajaca i wyśmiać wszystko
Bezpiecznie zza ekranu widzisz jak ktoś upada nisko

Teraz powiedz - Po co to oglądasz?

Siedzisz przed ekranem i wiesz co się liczy
Angażujesz się bardzo, a Ciebie to nie dotyczy
Obrzucają błotem i nabijają się z siebie
Gdy ktoś Tobie tak zrobi wybuchasz gniewem
To śmieszne pudełko ze szklanym ekranem
Zastępuje Ci życie, jest Twoim panem
Siedzisz przed nim a życie ucieka
Wyłącz to, zobacz co naprawdę Cię czeka

Teraz powiedz - Po co to oglądasz?

01:09, sem1988
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 listopada 2008

WIELKA PUSTKA

On płakał w szalecie w ostatniej kabinie
Gdy zrozumiał jesienią, że te wszystkie chwile
To iluzja, wielka pustka

Za wyciskanie pryszczy i uśmiech miły
Za brak twardej miny i za frajerskie czyny
To iluzja, wielka pustka

Ogromna galeria i pełno w niej światła
On patrzy przez witryny, lecz dla niego to krata
To iluzja, wielka pustka

Wszyscy wiedzieli, wytykali palcami
Tylko nie wiedział on, każdy żył za plecami
To iluzja, wielka pustka

Czy znasz takie chwile, gdy nie wiesz co robić
Gdy zamiast zaradzić, zaczynasz się nad tym głowić
Czy znasz takie chwile
Gdy największa radość staje się największym smutkiem
Gdy plany z odległych robią się krótkie
Gdy padasz na glebę, gdy lecą kamienie
Nawet ciemność przed sobą widzisz we mgle
Czy znasz te chwile, gdy idziesz przez mękę
I jesteś w stanie uwierzyć, że Twoje szczęście
To iluzja, wielka pustka
 

MORAŁ

Co kryjesz za swoim zażenowaniem
Może chciałbyś poczęstować mnie gazem?
Kocham patrzeć, jak niesmaczą Cię pierdoły
Zarzuć mi wszystko, puść na mnie czarne wrony
Brak dobrych manier i wychowania
W bardzo złym świetle zrób ze mnie drania
Dla Ciebie robię rzeczy chamskie
Lecz to są właśnie powierzchowne konwenanse

Ty jednak by to zniszczyć,
Gotów jesteś dojść do zgliszczy
Zniszczyć wszystko do okoła
Tylko taka Twoja rola
Już po jednym moim słowie
Powiedzianym w przykrym tonie
Tu zaraz wszystko spłonie
Bo od Ciebie zionie ogień
Co się kryje za zażenowaniem
Może rzucisz we mnie kamień
Może nie zrobisz nic
Wyśmiejesz i każesz z tym żyć
Może zaraz razem z tłumem
Uwypuklisz swoją dumę
Może zaraz Ci pomogę
I odbiorę ją sam sobie
Może stane nad przepaścią
Przeklinając całe miasto
Linę przetnę i polecę
Wylewając krwiste ciecze
Może Tobie to pomoże
Przecież jest przeze mnie gorzej
Tylko nie mów, że Ty nie wiesz
Przecież jesteś taki pewien
Sądujesz mnie wyrokiem,
Myślisz, że to ujdzie bokiem
Pytasz czy Ci daje morał
A ja pytam co wybierzesz - Twoja wola.
 

12:55, sem1988
Link Dodaj komentarz »